czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 1


Jechaliśmy autem już dobre 2h. Co jakiś czas mama robiła postoje na stacjach benzynowych. Przeprowadzka była koniecznością, ponieważ jak to uważała moja mama, tata sprowadził na nas wiele problemów. Mieliśmy przeprowadzić się do babci do Los Angeles z dala od Chciago. Chciała zapomnieć o tym wszystkim rozpocząć nowy etap w życiu. Jednak nie wiem czy było to do końca możliwe, ponieważ goście, którzy chcą kasę od ojca szukali mojej mamy by oddała im choć pół zadłużenia.Ehh. Takie życie.
Jazda autem nie jest dla mnie zbyt dobra. Choroba lokomocyjna wcale nie umila podróży.Ale trzeba o tym zapomnieć i wsłuchać się w piosenki z mojego telefonu.  Właśnie wjechaliśmy na bogatą dzielnicę mojej babci. Tak była bogata, jednak mama nigdy nie mówiła jej o naszych problemach. Nie chciała jej martwić. Wyciągnęłam słuchawki z uszu, właśnie słuchałam piosenki "I'm not yours",kiedy zdałam sobie sprawę że jesteśmy blisko domu babci. Spojrzałam w swoją prawą stronę. Mój podekscytowany brat nie mógł usiedzieć na miejscu. Przylepił się do szyby jak jakaś rozgwiazda. Zaśmiałam się cicho pod nosem na ten widok. Chciałabym wrócić do tych czasów , kiedy byłam małym dzieckiem. Kiedy nie wiedziałam co to ból i cierpienie. Kiedy nie rozumiałam tych problemów z , którymi borykało się wiele ludzi. Chciałam znów chcieć marzyć o księciu z bajki , o jednorożcach . Jednak moja rzeczywistość przytłaczała mnie bardziej. Stanęliśmy właśnie przed domem babci. Spojrzałam przez okno. Starsza kobieta w ciemnych spodniach i beżowym swetrze stała uśmiechnięta i czekała na nasze wyjście z auta. Odpięłam pasy i złapałam moją torbę. Jako pierwszy z auta wyleciał mój brat. Od razu wskoczył babci na ręce. Uśmiechnęłam się na ten widok. O ile pamiętam to ostatni raz u babci byliśmy 2 lata temu na wakacje, ponieważ moja mama musiała pracować w dwóch miejscach, aby mieć pieniądze na czynsz , jedzenie i inne niezbędne rachunki. Moja mama była bardzo ucieszona na widok babci, przecież wiele razu mówiła że za  nią tęskni. Mama przytuliła się do niej, po czym dała jej całusa w policzek :
-Dawno się nie widziałyśmy mamo.- puściła ją, ostatni raz się do niej uśmiechając. Babci obróciła się w moją stronę. Uśmiechnęła się do mnie, na co ja przytuliłam ją za wszystkie czasy w których nas nie było.
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam.-mówiłam w jej ramie, tak jak kiedyś, kiedy byłam mała tylko z tą różnicą że wtedy sięgałam jej do brzucha.
-Ohh ja za wami też.-przestałyśmy się przytulać. Poprawiła niesforne ramiączko o torebki i w tym momencie przyszedł mój brat. Podbiegł do nas z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Babcia zrobiła pycha babeczki. - na jego twarzy pokazał się uśmiech od ucha do ucha. Ruszyłam w stronę drzwi frontowych i nie marnując ani chwili złapałam za klamkę. Kiedy byłam już w środku otulił mnie zapach miodu. Pobiegłam do kuchni i zabrałam jedną z babeczek. Wiem zachowywałam się jak dziecko, ale właśnie takich chwil w życiu od dawna mi brakowało.
-Yymmm.- delikatnie dotknęłam palcem ust i zabrałam  z nich nadmiar okruszków.-Ta babeczka była niesamowita.- te słowa wręcz zaśpiewałam na co wszyscy wybuchli śmiechem włącznie ze mną. 
**
Po długiej rozmowie z babcią postanowiłam wyjść na świeże powietrze. Nie jestem osobą siedzącą cały dzień w domu, muszę coś robić bo inaczej zanudziłabym się na śmierć. Szłam chodnikiem, rozglądając się po okolicy. Dzielnica na której mieszka moja babcia, była przepiękna. W dali było widać piękny park, już wiem co będę robić jutro. Szłam tak przez długi czas rozglądając się do o koła, gdy nagle ktoś na mnie wpadł.
-Ałł. - złapałam się za kostkę która rwała mnie z bólu. Fajnie no to najbliższe 2 tygodnie będę leżeć w łóżku. 
-Cholera. Nic Ci nie jest?- spojrzałam na kostkę. Była sina. Dopiero potem zobaczyłam koło siebie deskę do jazdy. Pewnie uderzył mnie nią w kostkę. 
-Chyba skręciłam kostkę.-oznajmiłam. Chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale nieznajomy wziął mnie na ręce. - Nie musisz mnie nieść.-uśmiechnęłam się i po raz pierwszy spojrzałam się na nieznajomego. W jednej sekundzie moje gardło zrobiło się suche i  nie mogłam wydusić ani jednego słowa. 
-Ohh uwierz jestem Ci to winien.- uśmiechnął się pokazują rząd białych zębów. Nic nie powiedziałam, tylko się na niego gapiłam jak jakaś głupia.No ale cóż nie codziennie niesie mnie na rękach taki przystojniak. Chyba  zauważył to że go oblukuje bo spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Chyba już kocham to miejsce i to bardzo. 


_____________________________

Pierwszy rozdział,wiem nie jest wcale za dobry, ale cóż jakoś po woli będzie robił się ciekawszy (Mam taką nadzieje. :) ) 
Mam też 2 inne opowiadania, jednak z jednego chyba zrezygnuje. 
Swoje opinie piszcie w komentarzach :) 
Miłego czwartku :) 

3 komentarze: